Narodziny

Wybór szpitala, w którym dziecko przyjdzie na świat, dar­mowy szampan po szczęśliwym rozwiązaniu, współudział męża w porodzie to realia, które nieco trącą egzotyką i mogą wzbu­dzać nie tylko uśmiech ale i wątpliwości, czy książka Femmy DeLyser wydana w Stanach Zjednoczonych, okaże się przydatna w Polsce. Jednak i u nas nie traci wartości główne przesłanie autorki ? że do porodu i macierzyństwa warto się przygotować, a możliwość poznania tych zagadnień z kart popularnego w wie­lu krajach poradnika, będzie dla czytelników niewątpliwą atrakcją.

Współczesny człowiek funkcjonuje równolegle w dwóch światach: świecie biologii, którego jest elementem i którego pra­wom podlega, oraz w tworzonym czasem wbrew prawom natury świecie cywilizacji i kultury. To wzajemne przenikanie się dwóch sfer egzystencji człowieka staje się źródłem zaburzeń jego funk­cjonowania.

Powszechnie znany jest negatywny aspekt wpływu cywilizacji na organizm ludzki. Jest to w medycynie problem interdyscypli­narny. Kardiolodzy ostrzegają, że brak wysiłku fizycznego, nie­właściwa, kulturowo uwarunkowana dieta i palenie tytoniu mogą prowadzić do choroby niedokrwienia serca, ortopedzi ? wskazu­ją niedorozwój układu mięśniowego jako przyczynę wad posta­wy. Psychiatrzy za coraz częstsze występowanie nerwic i zabu­rzeń osobowości winią wzrost tempa życia, liczbę stresów i de­personalizację jednostki. Dermatolodzy dopatrują się udziału czynnika psychogennego w wyzwalaniu wielu schorzeń, np. łu­szczycy. Sprzeczny z przesłaniem natury niedostatek aktywności ruchowej, wynikający z cywilizacyjnych ułatwień, ujemnie wpły­wający na populację gatunku homo sapiens, nie budzi wątpliwoś­ci. Często natomiast zapomina się o tym, że o utrzymaniu rów­nowagi czynnościowej organizmu decydują dwa układy: hormo­nalny i nerwowy, przy czym ten ostatni pełni funkcję dominują­cą. Najwyższym zaś jego piętrem jest kora mózgowa, będąca między innymi ośrodkiem procesów psychicznych, świadomych i podświadomych, modyfikująca reakcje poszczególnych narzą­dów i układów. Fakt ten jest podstawą jedności psychofizycznej człowieka.

Na przykład ? zdenerwowanie, stan wydawałoby się związa­ny wyłącznie z psychiką człowieka, jego sferą emocjonalną, może wywołać takie reakcje ciała jak suchość w ustach, drżenie głosu, jąkanie się, bladość bądź zaczerwienienie skóry, pocenie się, drżenie rąk, nudności, wymioty, biegunka, przyspieszenie pracy serca i oddechu, wahania ciśnienia tętniczego krwi, a nawet w przypadkach skrajnych ? utrata przytomności.

Powyższe rozważania odnoszą się w równym stopniu do mężczyzn, jak i do kobiet. Z tym, że współczesna kobieta podle­ga jeszcze dodatkowym obciążeniom. Oprócz biologicznie i kul­turowo uwarunkowanej roli żony, matki, pani domu, osoby inte­grującej rodzinę spełnia bowiem dodatkową funkcję: kobiety ? pracownika. Emancypacja zawodowa kobiet, przyjęcie roli mę­skiej w społeczeństwie, spowodowały załamanie się dotychcza­sowego pojęcia kobiecości. Konfrontacja aspiracji zawodowych z biologiczną funkcją kobiety często wypada na korzyść tych pierwszych i powoduje, że rodzi ona swe pierwsze dziecko w czwartej dekadzie życia. Innym skutkiem antagonizmu kobie­cych ról jest wstydzenie się przez młode kobiety ?brzucha”, bądź opinie o ?deformacji” sylwetki w ciąży. Niestety, kobiety często zapominają o tym, że na pełnię kobiecości składa się również je­dyny w swoim rodzaju urok macierzyństwa, a pojęcie ?kobie­cość” nie oznacza tylko atrakcyjności seksualnej. Właśnie obawa o utratę tej atrakcyjności w oczach partnera, grożąca rozluźnie­niem więzi małżeńskiej, jest charakterystyczną cechą naszych czasów. Wynika z powierzchowności związków międzyludzkich, w tym również z kryzysu małżeństwa.

Ciąża to szczególny okres w życiu kobiety. Może być rados­nym dziewięciomiesięcznym oczekiwaniem na spełnienie prag­nień, dzielonym z bliskim człowiekiem. Przy czym kobieta jest w tej szczęśliwej sytuacji, że swoje dziecko poznaje już w trakcie ciąży. Z zachowania w jej łonie dowiaduje się o tym, kiedy ono śpi, kiedy ?figluje”, jak reaguje na bodźce świata zewnętrznego, że nie odpowiada mu, gdy matka przebywa w zadymionym po­mieszczeniu lub leży na wznak, gdy jest hałas, i że łatwo jest uspokoić dziecko wychodząc na świeże powietrze, likwidując głośne dźwięki czy kładąc się na boku. Te zachowania są formą pozawerbalnego dialogu prowadzonego przez kobietę z jej nie narodzonym jeszcze dzieckiem. W dialogu tym może uczestni­czyć ojciec, obserwując wyraźne w drugiej połowie ciąży ruchy dziecka. Jest to ważny etap rozwoju macierzyństwa i ojcostwa.

Jednak współczesność wywarła swe piętno i na tym procesie, tworząc wszelkie warunki do przedmiotowego traktowania cią­ży, w którym osoba nie narodzonego dziecka umyka uwagi.

Wewnątrz łonowy rozwój dziecka zależy w dużej mierze od stanu zdrowia matki pojętego szeroko jako poziom wydolności biologicznej jej organizmu oraz kondycji psychicznej. Na tym etapie bowiem dziecko wraz z matką tworzą czynnościową jed­ność. A ponieważ organizm kobiety podlega w ciąży dużemu ob­ciążeniu, bardzo istotny jest stan jej zdrowia i poziom biologicz­nej wydolności.

 

Analogiczna sytuacja występuje w porodzie. Jest on dla ustro­ju kobiety olbrzymim wielogodzinnym obciążeniem, zarówno fi­zycznym, jak i psychicznym. Stan dziecka w trakcie porodu oraz w pierwszych minutach życia pozałonowego zależy od tego, jak organizm matki reaguje na te obciążenia. Dlatego w przebiegu porodu odgrywa rolę nie tylko stan wydolności organizmu ko­biety w ciąży, lecz również jego wydolność w przypadku obcią­żenia wysiłkiem porodowym. W tym pojęciu mieści się również reakcja na stres, którego zła tolerancja może być przyczyną psy­chogennych zaburzeń przebiegu porodu.

Powyższe rozważania miały na celu uświadomienie czytelni­kowi faktu, że przebieg ciąży i porodu u współczesnej kobiety nie jest procesem sensu stricto naturalnym. Na ich przebieg, na kształt macierzyństwa mają bowiem istotny wpływ czynniki ze­wnętrzne wywodzące się ze sfery cywilizacji i kultury. W rów­nym stopniu dotyczą one Europejek, jak i Amerykanek. Zrozu­mienie tego faktu jest podstawą do uznania książki napisanej przez mieszkankę Stanów Zjednoczonych na podstawie jej przemyśleń i doświadczeń tamże zdobytych, za aktualną i po­trzebną w naszych warunkach.

Efektem rzetelnego przygotowania się do porodu jest nie tyl­ko to, że staje się on lżejszy i krótszy, ale przede wszystkim bardziej bezpieczny dla kobiety i rodzonego przez nią dziecka. Dzięki podwyższeniu biologicznego potencjału, taki poród jest bliższy modelowi porodu naturalnego, a więc przebiega z wyko­rzystaniem tych psychicznych i fizycznych sił, w jakie natura wyposażyła kobietę.

W Polsce zinstytucjonalizowaną formą przygotowania do po­rodu są szkoły rodzenia, działające przy klinikach i oddziałach położniczych, zespołach opieki zdrowotnej, czy wreszcie funk­cjonujące w ramach klubów osiedlowych. Tam też kobiety mogą poprawić swoją kondycję fizyczną, nauczyć się pewnych form za­chowań w porodzie, zasad współpracy z personelem położniczym podczas porodu, poznać fizjologię ciąży, porodu i połogu, na­uczyć się pielęgnacji noworodka, przedyskutować z osobami kompetentnymi interesujące je problemy, podzielić się wątpli­wościami z innymi kobietami, będącymi w analogicznej sytuacji. Niektóre szkoły rodzenia prowadzą kursy dla par przygotowują­cych się do wspólnego porodu. Porody takie odbywają się w co­raz większej liczbie oddziałów położniczych.

Udział męża jest znaczący zarówno w procesie przygotowa­nia kobiety do porodu, jak i w samym porodzie. Jego rola nie sprowadza się tylko do oddziaływania psychologicznego, acz­kolwiek trzeba doceniać znaczenie psychicznego współuczest­nictwa. Pomaga on żonie opanować techniki rodzenia, dopinguje do systematycznego wykonywania ćwiczeń, których uczą się w szkole rodzenia, kontroluje sposób ich wykonania. Jest dla żony instruktorem i trenerem, oparciem w chwilach słabości i towarzyszem w trudnej drodze, którą kobieta musi przebyć. Podczas porodu pomaga żonie skoncentrować się na jej zada­niach. Jego pomoc jest szczególnie wartościowa, ponieważ nie tylko zna teoretycznie zachowania przydatne na poszczególnych etapach porodu, ale także wie, jaki jest poziom sprawności żony. Ćwicząc z nią razem w czasie ciąży poznał słabe i mocne strony swojej partnerki, wie, jakie techniki sprawiają jej szczególną trudność, i jest przygotowany, by w tych właśnie momentach pospieszyć z pomocą. Nie podlegając aż takim napięciom jak żo­na, ma większą niż ona możliwość oceny sytuacji, może więc podpowiedzieć, przypomnieć o czymś, o czym zapomniała, na­prowadzić na właściwą drogę w przypadku ?zgubienia się”, po­dać właściwy rytm. Pomaga przy parciu poprzez podtrzymywa­nie, dyktowanie długości parcia. Wykonuje wszystkie drobne, ale istotne zabiegi pielęgnacyjne, przy których najchętniej widzi się osobę bliską, a nie obcą.

Udział męża w aktywnym i świadomym rodzeniu jest bardzo cenny i w pełni uzasadnia adekwatność określenia ?wspólne ro­dzenie”. Jeżeli ojciec dziecka bierze udział w porodzie, przeżycie to może pomóc mu w głębszym i bardziej autentycznym związa­niu się zarówno z żoną, jak i z dzieckiem, któremu towarzyszył w pierwszych momentach życia, wpłynąć na kształtowanie się świadomego ojcostwa.

Czytelniczka, zachęcona przystępnością i szczegółowością wykładu Femmy DeLyser, może uznać, że lektura tej książki i stosowanie się do zawartych w niej wskazówek stanowią wy­starczające przygotowanie do porodu. Jednak kobieta, która ma możliwość uczęszczania do szkoły rodzenia, nie powinna z tego rezygnować na rzecz wyłącznego korzystania z zaleceń autorki. Korzystanie z książki nie musi stanowić alternatywy innych spo­sobów przygotowania się do porodu, a raczej ich cenne uzupeł­nienie. Opisy ćwiczeń, choćby najlepsze, nie zastąpią instruktażu połączonego z kontrolą prawidłowości wykonywania tych ćwi­czeń. Konieczna jest też opinia lekarza, który znając stan zdro­wia ciężarnej, musi zdecydować, czy techniki te są dla niej wska­zane. Oczywiście, jeśli kobieta nie ma możliwości uczęszczania do szkoły rodzenia, chociażby ze względu na miejsce zamieszka­nia, pozostaje praca z książką, co w tym wypadku ułatwi przej­rzystość wskazówek autorki i bogate ilustracje. Jednak w takiej sytuacji niezbędne jest przedyskutowanie zamierzeń z lekarzem i uzyskanie jego akceptacji.

Rodzaje technik przedstawione w książce Femmy DeLyser różnią się nieco od tych, które stosuje się w polskich szkołach rodzenia, na ogół są to jednak ćwiczenia równoważne. Poważ­niejsze różnice występują jedynie w metodach ćwiczeń oddecho­wych. Sposób oddychania w porodzie zalecany przez nasze szko­ły rodzenia znakomicie sprawdza się w praktyce.

Przy porodzie, w którym decydująca rola przypada siłom na­tury, personel medyczny ogranicza się do nadzoru fachowego. Rodząca nie jest przedmiotem, wokół którego krzątają się zaafe­rowani lekarze i położne. Kobieta ma świadomość, że to ona jest tu osobą aktywną, i że działa dla dobra swojego dziecka, umoż­liwiając mu przyjście na świat. Dopiero wtedy, gdy siły natury zawodzą ? co nie zdarza się przecież aż tak często ? konieczna jest ingerencja położnika. Wtedy też okazuje się, że tak napraw­dę ważna jest przede wszystkim sprawność zawodowa personelu położniczego i środki, jakimi on dysponuje, służące do niesienia pomocy farmakologicznej i zabiegowej w porodzie. Pozostałe aspekty pobytu w szpitalu schodzą na plan dalszy. Nie znaczy to, że poziom komfortu oferowany przez daną placówkę poło­żniczą jest bez znaczenia. Niestety, na przykład na system ?rooming in” (wspólny pokój dla matki i noworodka) w naszym kraju tylko niewiele oddziałów położniczych może sobie po­zwolić.

Sześć tez stworzonych przez Femmy DeLyser ma wartość uniwersalną. Także w polskich oddziałach położniczych, tam, gdzie personel przywykł już do kontaktu z kobietami, które wiedzą, czym jest poród i chcą świadomie uczestniczyć w przyjś­ciu na świat swego dziecka, a zwłaszcza tam, gdzie poród odby­wa się z udziałem ojca, postępowanie personelu położniczego jest zgodne z ich treścią.

Książka Femmy DeLyser stanowi na naszym rynku wydawni­czym wartościową pozycję. 2 jej kart emanuje nie tylko głęboka wiedza fachowa autorki, ale również bogactwo doświadczeń i przemyśleń matki i człowieka, uzupełnione dużą dozą kobiecej intuicji. Książka ta jest nie tylko poradnikiem. Bez natrętnej dy­daktyki służy kształtowaniu właściwych postaw macierzyńskich, pobudza do refleksji na temat początku życia człowieka. Może być cenną podstawą przemyśleń nie tylko dla przyszłych rodzi: ców, ale i dla wszystkich, którzy z racji uprawianej profesji styka­ją się z kobietami ciężarnymi, a zwłaszcza dla lekarzy położni­ków i położnych, pomagając im widzieć w rodzącej kobiecie nie tylko pacjentkę, lecz także świadomego, aktywnego partnera w trudnym procesie porodu.