Zaślubiny Najświętszej Panny ze Świętym Józefem

23 stycznia dawne rubryki notują święto Zaślu­bin Maryi z Józefem. W życiu każdej rodziny chwila zaślubin jest czymś bardzo ważnym i dlatego u wszyst­kich ludów, na rozmaitych stopniach kultury, ma ono charakter uroczysty.

Uroczystości weselne w narodzie, z którego po­chodziła Maryja, miały charakter religijny. Najpierw rodzice zawierali umowę dotyczącą posagu i wyprawy. Umowa ta kończyła się zaręczynami. Zaręczyny miały moc zaślubin; te jednak odbywały się dopiero po roku. Wtedy to pan młody w otoczeniu drużbów udawał się do domu narzeczonej i wprowadzał ją do swojego, po czym następowała uczta, trwająca nieraz cały ty­dzień. Dziewczynę zaręczano wcześnie, by pierwociny jej uczuć skierować do przyszłego męża. Tradycja mówi, że Maryja, kiedy kapłani zaręczyli Ją ze Świętym Józe­fem, miała dwanaście lat. Legenda o białym kwieciu, jakie zakwitło na lasce Józefa ma znaczenie symbolicz­ne; odnosi się bowiem do czystości i piękna jego dzie­wiczej duszy.

 

Zaślubiny nastąpiły po Zwiastowaniu i po powro­cie Maryi z Hebron od Elżbiety.

Łatwo sobie wyobrazić, z jakim zaufaniem w po­moc Bożą i uczciwość Józefa poślubiła go Maryja. Józef nie tylko uszanował jej ślub dziewictwa, ale przy­jął to z radością, gdyż uczynił to samo. Przez zaślubiny stał się prawnym stróżem dziewictwa Maryi i tajemniczego pochodzenia Jezusa. Ten cudowny związek po­między najświętszymi ludźmi, jacy kiedykolwiek żyli na ziemi, oparty był na wzajemnej czci dla wartości duchowych strony drugiej. Oto wzór dla katolickiego małżeństwa. Zachowanie bezwzględnej czystości przed ślubem oraz wstrzemięźliwości po ślubie jest rękojmią szczęścia.

Obecne zaślubiny katolików mają charakter reli­gijny. Religia jest cnotą, która niesie cześć Bogu, dba o Jego chwałę. Małżonkowie swoim życiem, zgodnym z prawami Bożymi i naturą, swoją wiernością w do­chowaniu przysięgi i chrześcijańskim wychowaniem dzieci przynoszą wielką chwałę Stwórcy, który ich po­wołał jako pomocników w dziele stworzenia. Ale na to trzeba wierzyć, że przysięga ślubna nie jest czczą for­malnością i że małżeństwo jest Sakramentem, darem Chrystusa, który, jak pisze o. Rostworowski, nie wahał się w jednym szeregu, jako równorzędne źródło łaski obok Chrztu Świętego, Eucharystii i Kapłaństwa po­stawić to, co tak blisko dotyka najniższych dążeń natury ludzkiej. Można się zdumieć, jak dalece od samego ko­rzenia chce Chrystus przeprowadzić nadprzyrodzone uświęcenie ludzkości.

Ci, co pragną zawrzeć związek małżeński, powinni się przedtem długo modlić o szczęśliwy wybór i ufać, że Bóg postawi na naszej drodze tego, kogo pragniemy poślubić. Nie dawać sobie przed ślubem tego, co wolno dać po ślubie. Narzeczeni winni patrzeć na siebie real­nie, nie idealizować się zanadto, bo potem nastąpić musi gwałtowne odbrązowywanie. Każdy ma złe i dob­re strony, należy więc uchwycić dominującą zaletę partnera, ją szanować, o nią zahaczyć szacunek; wzru­szenie może być zjawiskiem wtórnym. Z wiekiem cnota rośnie, więc i szacunek się spotęguje, w przeciwieństwie do zalet fizycznych, które szybko zwiędną i przestaną być atrakcją.

Każdy akt miłości uczyniony w duchu nadprzyro­dzonym wzbogaca duszę i jest aktem chwały Bożej. I tu jest cały szereg obowiązków nieraz ciężkich, które jed­nak, wypełnione sumiennie, wznoszą nas na wyżyny ducha. Tak rozumiała życie Maryja, tak rozumiał je Święty Józef.

Ciężką próbą dla Najświętszej Dziewicy była ta­jemnica zwiastowania i poczęcia Syna Bożego. Nie tłu­maczy się, nie broni; milczy i Bogu zostawia obronę. A my? Jak o najmniejszą rzecz niepokoimy się wzajem­nie, jak łatwo nasza wyobraźnia widzi zniewagę i nie­wierność tam, gdzie nie ma jej ani śladu!

Maryja cicho pracuje, spełnia najniższe posługi, osładza życie swojej rodzinie. Dla niej i dla Józefa Jezus jest wszystkim, celem ich starań. On też był im zapłatą zbyt wielką za trudy i poświęcenia. I tym ma On też być dla chrześcijańskich małżonków. Dla Niego wszelkie ofiary, wzajemne znoszenie brzemion i wad, dla Niego cierpienia, dla Niego wychowanie dzieci. A w wychowa­niu rolę pierwszorzędną gra przykład rodziców i cała atmosfera domu, która działa bezwiednie na wrażliwą duszę dziecka. Wspomnienie czystości ogniska rodzin­nego, które nas wychowało, wiele razy powstrzymuje od czynów brudnych i złych.

Wstępujący w związki małżeńskie powinni więc w tym świetle zbadać swoje usposobienia i poglądy, a rodzice powinni im podsunąć poważniejsze refleksje. Jeśli chcą tylko użycia, jeśli z góry wyrzekają się dzieci, jeśli w małżeństwie szukają poprawy pozycji społecznej – to lepiej niech zrezygnują z małżeństwa.

W zapiskach pewnego profesora filozofii i wybit­nego przyrodnika czytamy następującą modlitwę uło­żoną dla narzeczonej: Ty, który znasz serca nasze i naj­skrytsze tajniki; Ty, który w Swojej dobroci zbliżyłeś nas do Siebie i czystą miłością rozgrzałeś serca nasze, Ty znasz nasze zamiary i pragnienia służenia Tobie. Prosi­my Cię o łaskę, byśmy mogli spełnić to najszczytniejsze zadanie, najmilsze dla serca ludzkiego, zadanie rodziciel­skie, a spełnić je dla chwały Twojej, pożytku Ojczyzny, na chlubę tych, którym zawdzięczamy życie. Lecz gdyby nieprzewidziane wyroki Twoje miały nas pozbawić tej dla małżonków największej pociechy, wtedy spraw, byś­my godnie i mężnie ponieśli nasz krzyż za Chrystusem (29. 12. 1890).

Dzień 23 stycznia i poprzednie święto, Najświęt­szej Rodziny, jest uroczystością rodzinną, w której jed­ni członkowie rodziny powinni sprawiać drugim jakieś przyjemności i wzajemnie łączyć się w Uczcie Euchary­stycznej. Jest ono jednocześnie dniem obrachunku, czy w życiu wspólnym naśladujemy naszą Matkę i Święte­go Patriarchę, czy nie odzieramy małżeństwa z nadprzyrodzoności, czy we wszystkim sens główny ma dla nas Wola Boża, czy dbamy o szczęście innych, czy myślimy tylko o sobie. Jeśli zauważymy jakieś niedociągnięcia, postanówmy się zmienić, a postanowienie to złóżmy w ręce Maryi.

Matka dorastających córek powinna im uświada­miać, jakie obowiązki, radości i cierpienia, jaka od­powiedzialność i zaszczyt, czekają je w związku z ma­cierzyństwem. Odpowiednio powinien postępować oj­ciec z synami. Do rodziców także należy urządzenie uroczystości ślubnych. Najwłaściwszą formą jest za­wieranie ślubu w czasie Mszy Świętej, która ma spec­jalne modlitwy za nowożeńców. Nie trzeba chyba do­dawać, że rodzice powinni się bardzo modlić za nowo­żeńców, gdyż pierwsze miesiące wspólnego życia decy­dują nieraz o całej przyszłości – tu i w wieczności.

Zwykle blisko 23 stycznia jest niedziela, w której Kościół czyta o godach w Kanie Galilejskiej. Cudowne przemienienie przez Jezusa wody w wino jest symbo­lem przemiany uczuć przyrodzonych w nadprzyrodzo­ne, jaka dokonuje się dzięki łasce Sakramentu Małżeństwa, wysiłkom małżonków i ich ufnej modlitwie. O to muszą się starać obie strony, jeśli chcą mieć wśród siebie Jezusa, Maryję i Józefa.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.