Niepokalana

I ukazał się znak wielki na niebie: Niewiasta obleczona w słońce, księ­życ pod jej nogami, a na jej głowie korona z gwiazd dwunastu.

Ap 12, 1

Święto Niepokalanie Poczętej stawia przed nami Maryję w całej Jej krasie i wielkości. Bóg wybrał sobie przed wiekami Maryję na Matkę Swojego Syna, na na­rzędzie planu Odkupienia. Ozdobił Ją wszystkimi przy­miotami, do jakich ludzka istota jest zdolna, posiadł Ją całkiem, a Ona Mu się zupełnie oddała. Zrozumiała i uznała, że sama jest niczym, że wszystko ma od Boga. Zasadniczą Jej postawą było głębokie ubóstwo ducha i oddanie się. Bóg jest dla Niej wszystkim, Nim żyje, Jego widzi we wszystkim.

W liturgii tego dnia Kościół dobiera najpiękniej­szych porównań chcąc wyrazić piękność Niepokalanej Dziewicy. Cala piękna jesteś, Maryjo, i zmaza pierwo­rodna nie postała w Tobie. Piękność Jej jest tak czysta, tak niezwykła, że całe zastępy aniołów, cały Kościół i każda dusza rozkoszuje się Nią i Ją wielbi.

 

A jak każde piękno jeszcze większego blasku na­biera w zestawieniu z pustką, tak samo tym bardziej będzie naszym oczom jaśnieć piękność Maryi, im głę­biej zstąpimy do naszego nicestwa i z tej przepaści spojrzymy na cudowny kwiat świętości Niepokalanej. Pan oblókł Ją w szaty zbawienia i ubiorem sprawiedliwości odział jako Oblubienicę ubraną klejnotami (Introit). Uwolniwszy od grzechu pierworodnego, przyodział Ją łaską i ta łaska, jej pełnia, stanowi o wielkości Maryi. Ludzkie serce ciążące ku ziemi nie może pojąć, czym była dusza Maryi, nie może zrozumieć Jej piękności, możemy to tylko przeczuwać, wnosząc z okrzyków, jakimi rozbrzmiewa Kościół:

Blogosławionaś od Pana nad wszystkie niewiasty!

Tyś chlubą ludu naszego!

Szaty Twe białe jak śnieg, oblicze Twoje podobne słońcu!

Lilio wśród cierni, najpiękniejsza gołąbko bez ska­zy, bramo niebios, radości aniołów, pociecho nasza!

Tę piękność Maryi chce Kościół tak wywyższyć, że stosuje do Niej słowa wyśpiewane na cześć Mądrości Bożej. Ta Jej niezrównana piękność budzi w nas za­chwyt i uwielbienie dla Tego, który był Jej sprawcą, a w moc zasług przewidzianej śmierci Syna od wszelkiej Ją zmazy zachował.

Na Niepokalanej Dziewicy najlepiej widać, czym jest piękno łaski, piękno wybraństwa Bożego, piękno wierności i miłości, piękno ideału. Z wszystkich idea­łów piękno jest najbardziej powszechne, najłatwiej jed­noczące rasy, narodowości, światopoglądy; jest też ono ideałem najdostępniejszym dla dzieci i umysłów niewy­kształconych, bo działa na zmysły. Stąd jego ogromne znaczenie w wychowaniu. Poprzez piękno zewnętrzne dochodzimy do zrozumienia i ukochania piękna we­wnętrznego, Bożego.

Rozumiejąc to, Kościół wprzągł piękno w kult Boga: dba o architekturę świątyni, o piękno rzeźb i ob­razów we wnętrzach. Specjalną opieką otacza muzykę religijną, pragnie, ażeby wszystkie sztuki pobudzały do modlitwy, unosiły duszę w sfery niebiańskie. Cała liturgia tchnie pięknem, które Sam Duch Święty ufor­mował, byśmy w niej znajdowali upodobanie. Niejed­nokrotnie też piękno liturgii zwróciło duszę zbłąkaną do Boga.

Człowiek stworzony na obraz Boży nosi w sobie pociąg do piękna, co widzimy już u małych dzieci, a jeszcze bardziej u ludu. Tego piękna szukamy, bo ono daje szczęście. Nauczyć rozumieć i cenić piękno, roz­budzić smak i poczucie prawdziwego piękna i nauczyć szukać go u czystych źródeł, a znalezione ukochać i wcielać w życie, rozkoszować się nim i innym przez piękno życie umilać, a wreszcie przez piękno stworzone wznosić się do piękna nieskończonego, jakim jest Bóg – oto zadanie wychowania tzw. estetycznego, zadanie każdego normalnego wychowania chrześcijańskiego. Piękno nie zamyka się w ramach świata zmysłowego, ono rozbudza wrażliwość na piękno prawdy i dobra, piękno cnoty i poświęcenia. Bohaterstwo jest na szczy­cie sztuki, powiedział Norwid. Dziecko, dorosły, który kocha piękno, trudniej nagnie się do złego, a jeszcze trudniej w nim pozostanie.

Mówi nam o tym nasze własne doświadczenie. Ile to razy na widok piękna przyrody czy dzieła sztuki, doznajemy uspokojenia namiętności, czujemy się lepsi, w duszy zaczynają nam grać struny szlachetniejsze. Bóg posługuje się pięknem, by dusze zdobyć dla świętości. Ale pięknu, którym otaczamy młodzież, dajmy duszę, inaczej nauczy się pięknie czynić rzeczy złe – nastąpi , ,przeestetyzowanie”.

W wychowaniu religijnym, chrześcijańskim, pięk­no odgrywa wielką rolę. Obok liturgii i sztuki kościel­nej, ileż piękna mamy w Piśmie Świętym, w żywotach Świętych, na co trzeba zwracać uwagę, bo to bardziej pociągnie młodzież niż opisywanie cudowności i eks­taz. Najlepszym tego przykładem są Dzieje duszy i cała postać Świętej Tereni, tchnąca czarem i nieziemskim pięknem. A cóż mówić o Matce pięknej Miłości? Każ­dy szczegół Jej życia to natchnienie dla artysty, wszyst­kie Jej objawienia noszą na sobie stygmat piękna.

Pierwszą szkołą uczuć religijnych jest przyroda ze swym czarem – winna o tym pamiętać każda matka.

Człowiek patrzy na piękno przyrody, naśladuje je, uzupełnia i tak powstaje sztuka jako wyraz nieza­spokojonej potrzeby piękna. Istota jej polega na odda­niu w materiale pewnej idei zgodnie z zasadami piękna. Ale i najwznioślejsza sztuka nie zaspokoi tęsknoty ser­ca za istotą piękna, która jest w Bogu, tęsknoty za Naj­wyższą Prawdą. Sztuka jest ważnym czynnikiem kul­tury, złączonym ściśle z życiem człowieka, tak osobis­tym jak społecznym – ona umila i uszlachetnia życie. Sztuka to królewski płaszcz idei, to utwierdzenie miłoś­ci, ale pod warunkiem, że będzie to miłość prawdziwa, wyższa nad egoizm i zmysły. W sztuce odbija się dusza społeczeństwa i jego przemiany.

Dom rodzinny przygotowuje dzieci do rozumie­nia piękna, jego odczuwania i pokochania. Przede wszystkim przez ład i porządek, które leżą u podstaw piękna. Następnie, przez estetyczne urządzenie choćby ubogiego nawet mieszkania. Rodzaj obrazów i ich ilość, kwiaty, sposób nakrycia łóżek czy stołu, rozstawienia mebli – to wszystko ma znaczenie dla wrażliwej na pięk­no natury. Ubrania dziecka i starszych, dostosowane do wieku, postawy, otoczenia mają także swoją wymo­wę; jeszcze bardziej przemawia estetyka ruchów, spo­sób mówienia i dobór słów. Nie kalajmy naszej pięknej mowy naleciałościami z angielskiego czy innych języ­ków, nie używajmy słów trywialnych, usuwajmy z oto­czenia dzieci wszelką karykaturę. Ładne ułożenie jest zawsze odbiciem piękna wewnętrznego, opanowania, harmonii. Jak szpecą wyraz twarzy zawziętość, upór, ponurość, kaprysy, przedrzeźnianie innych, naślado­wanie zwierząt itp.

Polskie przysłowie mówi: Z jakim przestajesz, ta­kim się stajesz, a Święty Augustyn uczy: Powiedz mi, co kochasz, powiem ci, kim jesteś. Jeżeli więc nauczymy dzieci zbliżać się do Niepokalanej, postawimy Ją jako ideał piękna, dobra i cnót, to taka młodzież maryjna nieprędko zejdzie na bezdroża.

Ilekroć sztuka wznosiła się na szczyty, tylekroć swoje dłuto czy pędzel poświęcała Maryi. Czy weźmie­my Madonny Rafaela i Murilla, czy Legendy naszego Stachiewicza, dzieła te zawsze mówią: ?Oto prawdziwe piękno, najdoskonalsze odbicie piękności Bożej”.

Najwspanialsze katedry gotyckie we Francji czy nasze kościoły mariackie w Krakowie, Toruniu, Gdań­sku poświęcone są Niepokalanej Dziewicy. Ona ukazu­je się w wizji Dantego, Jej poświęcają swe pióra Mic­kiewicz, Słowacki i Wyspiański, który Jej chwalbę sły­szy w dzwonach krakowskich.

Czy znamy poezję maryjną? Czy nasze dzieci po­trafią ją deklamować? Czy nasz dom rozbrzmiewa śpie­wem ku jej czci? A nasze pieśni, tak rzewne w melodii, są tak głębokie w treści!

W przeżyciach estetycznych wielką rolę odgrywa wyobraźnia, trzeba ją więc wcześnie zapełniać obraza­mi jasnymi, życiorysami szlachetnych jednostek dążą­cych do piękna, do ideału, dawać jej na pokarm poezję, dzieła sztuki, a zwłaszcza obrazy. Wielką uwagę zwra­cajmy, kupując dzieciom książeczki, by i treść ich była niebanalna, i ryciny artystyczne.

Poczucie piękna rozwija się w twórczości. Naszym obowiązkiem jest czuwać, by dziecko miało pole do roz­wijania swoich talentów, by nie powtarzała się tragedia Janka muzykanta. Poza sumiennym i umiejętnym roz­wijaniem Bożej iskry w dziecku, trzeba też uczyć je odpowiedzialności za talent, który ma służyć ojczyźnie, a innym życie umilać. Talent ma prowadzić do Boga, bo, jak mówi Jacek Malczewski, trzy są drogi do dosko­nałości: droga wiedzy, czyli poznania prawdy, droga modlitwy i droga miłości. Na drodze miłości jest szlak sztuki. Tym szlakiem idąc, dochodzimy bliżej do pozna­nia wszechpotęgi Stwórcy, z wolą Jego łatwiej się jedno­czymy. Odtwarzając Go w sztuce, śpiewamy hymn mi­łości dla najlepszego Ojca za tyle cudów.

Wpatrzeni w Maryję, starajmy się dostrzec, jak wcielała Ona piękno w życie i od Niej uczmy tego sa­mych siebie i innych. Wszystko, co młodzież robi, niech nosi stygmat piękna. Ukochajcie piękno, by je wplatać w szarzyznę życia, czyniąc z tego życia poemat god­ny dziecka Maryi.

Bądź wiecznym pięknem, w wiecznym życia boju…

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.