Narodzenie Maryi

Jednym z najstarszych świąt maryjnych jest pa­miątka Jej narodzenia (8 września), które zwiastowało wesele całemu światu. Kościół wielbi w tym dniu kró­lewskie pochodzenie Tej, z której narodziło się Słońce sprawiedliwości, Chrystus, Bóg nasz i której chwalebne życie uświetnia Kościół cały (Alleluja i Antyfona).

Wedle ówczesnego zwyczaju – jak podaje Wiliam w Życiu Maryi- nadano dziecięciu zaraz imię: Miriam, Maria, nie bez natchnienia Bożego. W jutrzni na dzień 12 września Kościół wyjaśnia to Imię. Oznacza ono Gwiazda morska, Pani, Życie. Gwiazda przyświeca żeglarzowi jako jedyna nadzieja. I Maryja wśród burzliwej żeglugi życia błyszczy jak drogowskaz swoją świętością. Imię Maryi oznacza Pani, Władczyni; istotnie, jest nią na ziemi i w niebie, przed Nią korzy się Archanioł, Jej słucha Syn Boży, a nawet szatan drży przed Nią i czuje całą swą niemoc wobec duszy owianej miłością Niepoka­lanej. Maryja to Życie: daje życie Chrystusowi, uprasza nam życie laski.

Słusznie mówi Święty Bernard: Imię Maryi jest tak wzniosie, że samo jego wymówienie ściąga z nieba potoki łask. W każdej potrzebie – woła – w każdym niebezpie­czeństwie, w wątpliwości – myśl o Maryi, wołaj Maryi. Niech Imię Jej nie znika z twoich warg, a tym bardziej z twojego serca. Gdy Ona prowadzi, nie zbłądzisz, nie upadniesz, nie ustaniesz w trudnościach i osiągniesz cel.

Skontrolujmy więc w te święta Matki Bożej nasz stosunek do Niej, naszą ufność w moc Jej Imienia i na­uczmy się to Imię wymawiać z najgłębszą czcią, mod­litewnie.

Święto Narodzenia stawia przed nami Maryję jako dziecko. Jest to święto dzieci i dobrze, że możemy małej Maryi oddać nasze pociechy. Pismo Święte nic nam nie mówi o dzieciństwie Matki Bożej. Z tego jed­nak, co potem orzekł Kościół o Jej Niepokalanym Poczęciu i o Jej dziewictwie, z tego, co o Niej wspomina Ewangelia, łatwo możemy odtworzyć obraz tego ideal­nego dziecka, nie pacząc prawideł psychologii i nie od­wołując się nawet do prywatnych objawień.

I tak: wiemy, że Anioł w chwili Zwiastowania po­wiedział do Niej: Łaskiś pełna. Pan z Tobą. A więc ta łaska musiała z Nią wzrastać, by osiągnąć swą pełnię w macierzyństwie Bożym. U Świętego Łukasza w roz­dziale 2, wierszu 19 czytamy: Maryja zachowywała te wszystkie słowa, rozważając je w sercu swoim. Musiała więc od dzieciństwa kochać skupienie i prowadzić roz­mowy z Bogiem. Kardynał Newman w pewnym miejs­cu swych dzieł pisze: Dzieci święte, zdawać by się mogło, mają już za sobą dłuższe ćwiczenie w życiu wewnętrz­nym, w modlitwie i rozważaniu spraw Bożych, tak że modlitwa staje się jakby ich drugą naturą.

 

Maryja była takim samym dzieckiem jak inne, ale będąc Niepokalanie Poczęta nie miała dziecięcych wad, za to wcześnie i z wdziękiem musiały się w Niej uwy­puklać zalety. Na pewno kochała przyrodę i wszelkie życie, dbała też o kwiaty i ptactwo domowe. Do ludzi odnosiła się z życzliwością, a wszelką biedę wspierała, pocieszając, jak tylko Ona umiała. Jak czarujący mu­siał być Jej stosunek do dzieci, jak górowała cnotą w ich zespołach, jak część ich musiała się poddawać Jej łagodnemu kierownictwu. Ile radości wnosiła w ten mały światek!

Ojciec Semenenko w kazaniu na dzień Narodzenia do uczennic w Jazłowcu wykazał zalety tego Świętego Dziewczątka w zestawieniu z wadami dzieci. Nic w Niej nie było swojego – mówił – nic nieczystego w ciele, zmys­łach, sercu, nic fałszywego w duchu, rozumie, myśli, nic osobistego w woli, duszy i osobie. Wszystko tam było z Boga. Zadowolona ze wszystkiego – wszystko dobre, co Jej dają – cicha, spokojna, za wszystko wdzięczna Bogu. Cala jasna, prawdziwa, roztropna, jeszcze dziec­ko, a już mądra. Nie ma w Niej fałszu ani miłości własnej, posłuszna, nie ma w Niej niecierpliwości, gdy Jej się nie słucha. Pierwszy Jej czyn to oddanie się Bogu. I dlatego jest wzorem dla dzieci.

Do matek należy ten wzór uwypuklić, w świetle jego uczuć osądzać kaprysy dziecka, jego narzekania, próżność, kłamstwo, fałszywe sądy, niecierpliwość, gniewy, chęć zemsty, niekarność, lenistwo w służbie Bożej.

Na formację Maryi wpłynęła też, obok łaski, cała atmosfera domu i świątyni, przesiąkła ideą mesjańską. Kultura narodu izraelskiego była w całości organicznie związana z życiem religijnym. Pismo Święte miało wiel­ki wpływ na formowanie charakterów, potęgowało też tęsknotę za Mesjaszem. By uprosić rychłe Jego zesła­nie, jednostki pobożne pobudzały się do zadośćuczy­nienia za winy przodków. Maryja na pewno znała Pismo Święte, skoro w wielu rodzinach przechowywa­no zwoje ksiąg natchnionych, całych ich ustępów uczo­no się na pamięć, w bożnicach w szabat głośno je czy­tano, ponadto zaś matki z pamięci opowiadały je dzie­ciom. Ulubioną modlitwą dusz pobożnych były Psalmy i Maryja znała więc i przeżywała ich głęboką treść. Zapewne też pod tym wpływem zrodziła się u niej myśl zupełnego oddania się Bogu.

Kościół Święty w swoich pacierzach na dzień 8-go września zestawia Maryję z Ewą. Ta ostatnia powie­działa: ?nie Bóg, ale ja”, Maryja zaś: ?nie ja, ale Bóg i Jego święta Wola”.

I tu leży zasadniczy punkt dla każdej kobiety. Jak często o takim nastawieniu zapomina się w rodzinie, jak właśnie w lekceważeniu takiej postawy należy szukać źródła wszelkich niesnasek i niewierności małżeńskich! Ale ta miłość Woli Bożej nie przychodzi od razu, trzeba ją rozwijać od dzieciństwa. Dziecko, którego matka nie ma dość spokoju w okresie błogosławionym, urodzi się ze słabym systemem nerwowym albo nienormalne. To samo o spokoju da się powiedzieć u niemowląt, u dzieci w wieku przedszkolnym. A nawet w ?drugim dziecińst­wie”, nastawionym na odbiorczość i aktywność, chwile skupienia, samotności są konieczne.

Jak atmosfera, która formowała Maryję, przepo­jona była religijnością, tak środowiskiem urabiającym charakter naszych dzieci mają być zasady wiary. Ko­lana matki mają być miejscem przekazywania wiedzy o Bogu i miłości. Doświadczenie uczy, że tego, co dzieci usłyszą od matki, nie zapominają i nieraz to właśnie, po latach błądzenia, staje się dźwignią nawrócenia. Nauce tej bowiem towarzyszą matczyne modlitwy, łzy i ofiary, które liczy i nagradza sam Bóg. Dlatego ka­nony prawa kościelnego troskę o wychowanie religijne dzieci rodzicom wprost nakazują.

Źródłem wiedzy małej Maryi było Pismo Święte. Dlaczego my nie możemy zacząć od tego naszych po- gwarek z dziećmi. One bardzo lubią opowiadania z his­torii świętej i przeżywają je bez porównania głębiej niż starsi, byleby dać im na to czas. Dla matki nie istnieją programy metodyczne, ona intuicyjnie wyczuwa, cze­go dziecku potrzeba. Całe bogactwo Ewangelii z cuda­mi, przypowieściami i całą miłością Syna Bożego stoi do jej dyspozycji, byleby tylko umiała objąć je sercem.

Święto 8 września nazywamy świętem Matki Bos­kiej Siewnej. I matka jak rolnik sieje w duszę dziecka złote ziarna wiary. Niech czyni to pod błogosławieńst­wem tego cudownego dziecka, jakim była Maryja!

 

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.