Królowa Różańca

Najbardziej ulubioną i najpotężniejszą modlitwą maryjną jest Różaniec. Jego siła jest wypróbowana i po­twierdzona wielokrotnie przez Namiestników Chrys­tusowych. Stwierdza to sama Maryja w licznych obja­wieniach, stwierdza Sam Bóg licznymi cudami. Któż nie zna Różańca, kto go nie odmawia, czasem z więk­szą, czasem z mniejszą uwagą, zawsze jednak z wielką ufnością i dziecięcą miłością! Należy się wszakże starać o doskonałe odmawianie tej modlitwy, byśmy rozpa­miętując jego tajemnice, naśladowali to, co one zawiera­ją i dostąpili tego, co obiecują (kolekta z Mszy Świętej o NMP Różańcowej, z 7 października).

 

Tajemnice te ukazują nam najważniejsze momen­ty z życia Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki, a zarazem uczą nas w nich uczestniczyć. Różaniec jest szkołą życia z Chrystusem Panem, a Maryja jest naj­doskonalszym tego życia wzorem. To Ona mówi nam w Różańcu: Błogosławieni, którzy strzegą dróg moich, błogosławiony człowiek, który mnie, słucha (z Lekcji tejże Mszy). We mnie wszelka nadzieja żywota i cnoty, ja jako róża wsadzona nad strumieniem wód owoce czynię (kapitulum z nieszporów tegoż święta).

Najprostszym sposobem osiągnięcia świętości jest naśladowanie Jezusa Chrystusa, wspólne z Nim życie. Jesteśmy sami z siebie nicością, niemocą, więc koniecz­nie trzeba przyjść do Chrystusa i brać od Niego. Musi się On stać, zamiast tego świata, przedmiotem naszego ży­cia, potem stanie się wewnętrznym żywiołem i źródłem. Trzeba po­łączyć, uczy Ojciec Semenenko, nasz rozum przez wiarę z Jego umysłem i rozumem, z Nim. Poznać Chrystusa Pana przez rozmyślanie Jego życia, przez wewnętrzne oświecanie. Trzeba z Nim połączyć nasze serce jako z jedynym jego dobrem, przez łaskę ożywiającą wewnęt­rznie i przez Komunię Świętą. Trzeba wszystko dobro, jakie On niesie, objąć nadzieją i pożądaniem. Trzeba Go kochać, Jego jednego, i z Nim połączyć całą duszę naszą, przez posłuszeństwo Jego Woli, przez wewnętrzne akty miłości i zjednoczenia.

Odmawiając różaniec uwielbiamy z Maryją Chry­stusa Pana, ale uwielbiamy też z Jezusem Jego Matkę Najmilszą. Odmawiając Różaniec – pisze o. Smolikowski – przypominamy sobie, że Matka Najświętsza ma w nas rodzić, formować Pana Jezusa, więc wprowadza nas w tajemnice Chrystusowe. Prosimy Ją, by te tajem­nice się w nas przyjęły. A miłe to jest Panu Jezusowi, że Matkę Jego tak chwalimy, tak Ją uwielbiamy, boć każdy Syn dobry cieszy się z chwały swej Matki. W tym chwa­leniu, w tym uciekaniu się do Najświętszej Panny łączy­my się także z Chrystusem Panem. On z pewnością naj­doskonalej spełniał przykazania Boże, a więc i czwarte przykazanie. Czcił i kochał Swoją Matkę, jak żaden z ludzi swoich rodziców nie czci i nie kocha. Trzeba Go prosić, by nam dał swoje Serce względem Swej Matki.

Już najmniejsze dzieci uczmy odmawiać Różaniec w takim duchu, uczmy o tajemnicach Chrystusowych odpowiednio do stopnia rozwoju. Możemy posługiwać się ilustracjami, pieśnią, poezją i uczyć, czego dana ta­jemnica od dzieci wymaga. Chodzi o to, żeby Różaniec stał się szkołą życia chrześcijańskiego, nie bezmyślnym klepaniem tych najpiękniejszych modlitw, jakimi są Zdrowaś Mario i Ojcze nasz.

Trudno podawać stały schemat, bo to grozi zme­chanizowaniem. Należy ożywić aktualną intencję, na­wiązać do przeżyć dzieci czy okresu liturgicznego. Ileż okazji do aktów adoracji i dziękczynienia daje część radosna! Ile pobudek do żalu spotykamy w części bo­lesnej! A część chwalebna, jak pobudza do aktów wiary i nadziei, do tęsknoty i uwielbienia! Każda matka, któ­ra sama chętnie odmawia różaniec i zgłębia jego tajem­nice, zawsze znajdzie w nim jakiś punkt atrakcyjny dla dzieci.

Małe dzieci powinny poprzestać na jednej tajem­nicy, żeby się nie zniechęciły i nie nauczyły mówienia bezdusznego. Dobrze jest też zorganizować żywą różę. Pierwsza obejmie wszystkie części różańca, druga tylko jedną. Nie należy tylko żywej róży identyfikować z kół­kami różańcowymi. Żywa róża ma nie tylko znaczenie społeczne, ale ułatwia dziecku wgłębienie się w jedną tajemnicę, a matce pozwala patrzeć, czy i na ile dzieci wcielają w życie postanowienia. Tajemnice należy dzie­ciom częściej zmieniać niż starszym, bo prędzej znudzą się jednostajnością. Nieraz dzieciom nie zechce się od­mówić tych 10 Ave, a wtedy bez gniewu, bez przymusu odwołać się trzeba do dobroci serca i pobudzać do ofia­ry w intencji potrzebujących. Na pewno pokonają nie­chęć, żeby pomóc innym i ucieszyć Maryję.

Jakkolwiek różaniec można odmawiać wszędzie, to przed Sanctissimum zyskuje się większe odpusty za zmarłych. Trzeba jednak pouczyć, że do uzyskania odpustu konieczna jest praca nad sobą, stan łaski i żal doskonały, bo inaczej wytworzy się dewockie ?łapanie odpustów” przy zupełnym lekceważeniu praw miłości. Ojciec Święty zachęca do odmawiania różańca w kole rodzinnym i nie należy lekceważyć wezwania Papieża, zwłaszcza w pierwsze soboty miesiąca i w październiku (o ile kościół oddalony). Dobrze jednak od czasu do czasu zaprowadzić dzieci na nabożeństwo różańcowe, choć ideałem byłyby specjalne nabożeństwa dla dzieci i młodzieży z odpowiednimi wyjaśnieniami tajemnic.

Zachęcajmy do splatania tego żywego wieńca dla Królowej Różańca. W tym wieńcu niech się też znajdą kwiaty wdzięczności za cuda zdziałane przez Różaniec: i te znane, jak zwycięstwo nad Turkami pod Lepanto, czy pokonanie herezji albigensów przez Świętego Do­minika, jak i te nieznane, dokonywane w głębi duszy. Przepięknie błyszczą w tym wieńcu kwiaty wiary i uf­ności w dobroć Maryi i Jej potęgę, i płomienne róże miłości z dobrymi postanowieniami. Nie może zabrak­nąć też lilii czystości i kwiatów pokory oraz złocistych róż uwielbienia.

 

To życie z Chrystusem Panem, jakiego nas uczy Różaniec, zbliża do Zbawiciela i nadaje swoistą cechę naszym pracom apostolskim. Pan Jezus bowiem żył pragnieniem zdobywania dusz i tym żarem zapali nasze serca. Nie zawsze pozwalają nam obowiązki na apos­tolstwo czynu, zawsze jednak pozwolą na apostolstwo cierpienia i modlitwy. Cóż lepszego możemy ofiarować Bogu, jak nie zasługi Jego Syna i świętość Maryi? A ro­bić to możemy zawsze, ilekroć przesuwamy paciorki Różańca.

Kiedyś Sam Pan odsłoni tajemnicę naszych mod­litw i ujrzymy dusze zbawione dzięki naszym koron­kom. Są ludzie pobożni, wierzący, którzy się wstydzą Różańca, boją się wyszydzenia przez ludzi nieuczonych w wierze lub zdeprawowanych cyników. Przypomnij­my sobie jednak choćby tylko Marconiego, któremu zawdzięczamy radio: on nie rozstawał się z Różańcem. A to tylko jeden z wielu przykładów, jak ludziom nauki, geniuszom odpowiadała ta modlitwa. Tam, gdzie my widzimy monotonię, oni wołali w uniesieniu: Ave Maria gratia plena i zanurzali się w kontemplacji tajemnic. A im więcej różańców w życiu odmawiali, tym więcej tę modlitwę cenili i tym silniej pragnęli uwielbiać Maryję. Nauczmy się tej wielkości i prowadźmy ku niej innych.

 

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.