Gromniczna

Małżeństwo chrześcijańskie dojrzewa – w chwili, gdy zjawi się oczekiwana dziecina, wzmaga się odpo­wiedzialność u mężczyzny, a psychika kobieca ulega dogłębnej zmianie. Egoizm ustępuje miejsca ofierze. Matka żyje wyłącznie dla dziecka, ale niech się strzeże wymagań, by dziecko żyło wyłącznie dla niej – byłaby to odmienna faza egoizmu. Bezspornie dziecko jest jej dzieckiem, wykarmione jest jej krwią, przede wszyst­kim jednak jest dzieckiem Boga.

Stary Zakon dokładnie określał, że pierworodny syn należy wyłącznie do Boga, i póki pokolenie Lewie- go nie poświęciło się służbie ołtarza, póty ten wzniosły obowiązek spełniał każdy najstarszy syn. Był to haracz wdzięczności za ocalenie synów pierworodnych w prze­dedniu ucieczki z Egiptu.

Rodzice mieli zanieść dziecko do świątyni na ofia­rę i wykupić je pieniędzmi, barankiem lub ptaszkami, stosownie do zamożności. Jednocześnie niewiasta pod­dawała się obrzędowi oczyszczenia i również składała ofiarę. Ani Józef nie musiał wykupywać Jezusa, który był Synem Boga, ani Maryja nie musiała się poddawać oczyszczeniu, bo porodziła syna przy udziale cudownej mocy Ducha Świętego. Pomimo to oboje poddają się przepisom Zakonu. Bóg ich ofiarę przyjmuje, a serce Matki przeszywa miecz. Oto bowiem starzec Symeon, od lat czekający na Zbawiciela przepowiada jej: Oto Ten położon jest na upadek i powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A duszę twoją własną przeniknie miecz (Łk 2, 34).

Ofiara Maryi spełniona, ale jest to także ofiara Jezusa, która się dokona na Kalwarii i będzie ponawia­na na wszystkich ołtarzach świata. Dzień 2 lutego jest więc świętem ofiary. Musi on uprzytomnić rodzicom, że i oni muszą ofiarowywać swoje dzieci Bogu i w głębi duszy powtarzać: ?Panie, czyń wszystko, bylebyś je zbawił”. Ale takie powiedzenie zobowiązuje. Rodzice mają patrzeć na swą pociechę jak na własność Boga, a stąd wypłynie szacunek dla dziecka, dla jego osobo­wości, dla jego odwiecznego powołania. Stąd wynika nakaz przykładu życia ofiarnego, stąd przynaglanie do większego czuwania nad sobą, do intensywniejsze­go opanowywania siebie. Kiedy u dziecka rozbudzi się świadomość trzeba mu powtarzać: ?Pamiętaj, że naj­pierw jesteś Boży i musisz żyć tak, żeby cię Chrystus chciał uznać za Swego”.

Konsekwencją tej ofiary będzie mężniejsza niż do­tąd postawa wobec dzieci; trzeba koniecznie wymagać od nich więcej ofiarności, więcej twardości w życiu. Nie chodzi tu o zewnętrzne umartwienia, którymi zresztą także gardzić nie należy, ale o ducha ofiary, o gotowość do znoszenia różnych prób i przeciwności. To mogą wypracować tylko rodzice, bo w życiu rodzinnym jest do tego najwięcej okazji, a ponadto tylko matka i ojciec potrafią tak kochać, żeby pragnąć dla dziecka głównie szczęścia wiekuistego. Gdy więc zdarzy się jakiś przy­kry wypadek, gdy trzeba dziecku czegoś odmówić, na­strajajmy je na ton ofiary, serdecznie, łatwo, z prostotą, bez emfazy i patosu.

Nigdy natomiast nie będziemy ofiar wymuszać. Osiągnięcie ich bez tego nie będzie ani za trudne, ani za wczesne, skoro życiorysy świątobliwych dzieci dają tu dużo pozytywnych przykładów. Tylko my za mało znamy hagiografii i sami od ofiar uciekamy. Jakże ina­czej postępowała pewna świątobliwa Polka, która wy­chowała czterech kapłanów i córkę zakonnicę. Kiedy któreś z dzieci coś zbroiło, prowadziła je przed ołtarzyk domowy i wskazując krzyż, mówiła: ?Patrz, twoje winy przybiły Jezusa do krzyża. Pomyśl dobrze, co zrobiłeś i kim chcesz być”. I zostawiała dziecko samo wobec Jezusa. Zawsze zwyciężała, zawsze obudziła żal w sercu dziecka, zawsze winowajcy postanawiali poprawę i do­trzymywali postanowień, bo się o to modlili.

Jeśli syn lub córka przejawiają oznaki powołania kapłańskiego czy zakonnego, rodzice, pamiętając o zło­żonej ofierze, nie sprzeciwiają się temu, ale wspomaga­ją wypełnienie tej myśli Pańskiej.

Tak dla nas, jak dla dzieci najtrudniejsze jest po­słuszeństwo; ofiara z własnej woli. Jak trudno dosto­sować się do innych, ustąpić, dokładnie spełnić obo­wiązek! To właśnie teren pracy dla rodziców i dzieci, to najlepsze pole do ofiar. A ponieważ ofiara jest trudna, wcześnie uczmy dzieci szukać sił w Najświętszej Ofierze Ołtarza, dobrze ją dzieciom tłumacząc.

 

Gromnica jest symbolem ofiary Maryi, ale jest ona wyrazem i naszej ofiary. Jeżeli chcemy, by żywym płomieniem płonęła ona w chwili naszej śmierci, przy­jętej z góry ofiarnie, musimy przez całe życie nieść Bogu mniejsze i większe ofiary, zależnie od Jego wymagań; nie narzekać sobie, że Bóg prowadzi nas taką drogą, i nie uważać tego za coś wielkiego. Przecież niesiemy ofiarę Temu, od którego mamy wszystko, który za nas cały się ofiarował. Czy potrafimy Mu dorównać? Pełni blasku i znaczenia nabiera nasza ofiara dopiero w łącz­ności z ofiarą Zbawiciela, w łączności z ofiarą Maryi.

Chciejmy dogłębnie przeżyć dzień 2 lutego, a rzu­ci on nowe światła na nasze życie i na nasz stosunek do dzieci.

 

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.