Leczenie kłamstwa

Nie każde rozminięcie się z prawdą jest u dziecka kłamstwem, za które jest ono odpowiedzialne. Dzieci bowiem, zwłaszcza do lat siedmiu, z powodu swej buj­nej fantazji opowiadają niestworzone rzeczy, przekrę­cają rzeczywistość i we wszystko to wierzą, mowa ich jest więc zgodna z myślami. Na te fałszywe relacje ma też wpływ nierozwinięta zdolność obserwacji, słaba jeszcze pamięć, brak krytycyzmu i działanie pod wpły­wem nieopanowanych afektów. Dzieci tłumaczą sobie wszystko po swojemu, lubią baśnie, łatwo przeinaczają wspomnienia. One widzą i słyszą inaczej niż my, a nie umieją jeszcze krytycznie myśleć. Te fałszywe relacje musimy prostować, żądać ich sprawdzenia, ale nie mo­żemy się za nie gniewać, a tym bardziej karać, bo wy­robimy w dziecku sumienie fałszywe.

Niektóre dzieci, a zwłaszcza młodzież w okresie dojrzewania, ulegają kłamstwu chorobliwemu, histe­rycznemu. Inne znów kłamią, bo narasta w nich poczu­cie własnej wielkości i kłamstwem dodają sobie powagi.

Kłamstwo występuje jako zapieranie się, udawa­nie, ukrywanie złych czynów, pomniejszanie faktów i ich znaczenia albo też jako wymysły kłamliwe, fałszer­stwa, przesada. Kłamać można słowem, czynem, miną, myślą i uczuciem. Liczne badania stwierdziły zależność kłamstw od rozwoju dziecka, od płci, zdrowia, od śro­dowiska, lektury, całego wychowania i postawy wy­chowawców. Na dnie jednak zawsze leży pycha i miłość własna, ujawniająca się bądź jako lęk przed zawstydze­niem, karą, poniżeniem, niewygodą, bądź jako chciwość czy złośliwość. Trzeba więc w postępowaniu z dziećmi unikać gwałtowności, straszenia ich, kar, które poniża­ją czy denerwują. Gdy między dzieckiem a wychowaw­cą panuje stosunek zaufania, kłamstwo nie znajdzie żyznej gleby do plenienia się w duszy. Dziecko trzeba też hartować w przyjmowaniu przykrości, uodporniać jego nerwy, nie rozpieszczać go, rozwijać jego uwagę i obserwację, ćwiczyć je w męstwie, zwalczać w nim pod­łe tchórzostwo, a budzić i pogłębiać poczucie godności osobistej.

Innym rodzajem kłamstwa są przechwałki, zmyś­lone opowiadania w celu wywyższenia się w opinii oto­czenia. Te kłamstwa najlepiej zbagatelizować. Z chwi­lą, gdy w duszy ugruntuje się pokora, znikną i głupie przechwałki. U innych kłamstwo płynie z chciwości; to występuje nagminnie w sytuacjach zubożenia ludności. Spotyka się je częściej u starszych, ale i małe dzieci, jeśli są łakome, często krętactwem zdobywają sobie przysmaki. Tu przeciwwagą będzie cnota umartwienia i mi­łosierdzia chrześcijańskiego.

Najpodlejsze kłamstwa płyną z zawiści, złośliwo­ści, zemsty czy też ze skłonności sadystycznych. Dzieci dopuszczające się takich kłamstw muszą być pod szcze­gólną opieką, powinny intensywniej pracować nad mi­łością bliźniego i w tym kierunku wymagają specjalnych metod, by nie wyrosły na nowych gestapowców.

Najczęściej dzieci kłamią z powodu niewypełnie­nia obowiązku albo z chęci obrony któregoś z rówieś­ników przed smutnymi następstwami winy czy psoty. Młodzież takie kłamstwa uważa za bohaterstwo i wcale nie chce się z nich poprawić. Dokona tego dojrzałość umysłowa i wyższy stopień prawości zdobyty dzięki modlitwie i częstej Komunii Świętej.

Chcąc leczyć kłamstwo musimy zbadać jego przy­czynę i tam zapuścić nóż operacyjny. Poza tym trzeba zbadać, czy dzieci kłamią nałogowo, czy są to tylko wy­padki sporadyczne. U nałogowca leczenie będzie trud­niejsze i dłużej trwające, wymaga cierpliwości i czasem okazywania nieufności. Musimy jednak być stanowczy i nie pobłażać dziecku.

 

Ażeby nie stać się powodem kłamstwa, nie należy dzieci zmuszać do przyznania się do różnych rzeczy, ale ubocznie na to wpływać, przedstawiając bohaterstwo jednostki, która się przyznaje. Kiedy dziecko się przy­zna, nie wypominać winy, nie szydzić, nie przedrzeźniać i nikomu o tym nie wspominać, zawsze natomiast okazać miłość jak ojciec synowi marnotrawnemu. Przy­znanie się do winy jest rzeczą trudną i trzeba dziecku w tym pomóc. Jeżeli się przyznaje, to znaczy, że chce się poprawić, musi jednak widzieć, że poprawa jest tym trudniejsza, im częściej mijało się z prawdą. W chwili pokusy niech prosi o siłę; jeśli jej ulegnie, niech prze­prasza Boga; jeśli ją opanuje, niech Mu za pomoc dziękuje. Rano trzeba przewidywać okazje do kłamst­wa i prosić, by Pan Bóg ustrzegł od tego zła, wieczorem zaś należy rozważać postępowanie całego dnia. Bywali wychowawcy, których wychowankowie nigdy nie kła­mali. Każde kłamstwo jest podłe i słusznie mówi staro­polski dwuwiersz:

Kłamca sam sobie szkodzi najbardziej, Nikt mu nie wierzy, każdy nim gardzi.

Młodzieży imponuje męstwo, jest w niej pęd do bo­haterstwa i to można wykorzystać w walce z kłamstwem. Pomocą będzie tu żywa wiara i uczestniczenie we Mszy Świętej, w czasie której powtarza się dramat Golgoty, przypominający, że Pan Jezus dał życie za prawdę. Jam na to na świat przyszedł, aby dać świadectwo prawdzie.

Kochajcie prawdę, a prawda was wyswobodzi!

 

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.