Znaczenie pokoju

Do pracy wychowawczej, do pracy nad duszą własną czy dziecka, do szczęścia tu na ziemi, potrzeba pokoju. I dlatego tak często we Mszy Świętej modlimy się o pokój. I dlatego nad żłóbkiem aniołowie śpiewali: Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli, a Chrystus Zmartwychwstały witał uczniów słowami: Pokój wam.

 

Gdy zwrócimy oczy na ziemię, na ziarno, które rolnik rzuca w rolę, to uderza nas, że musi ono długo leżeć w ziemi, by mogło wydać plon. Drzewo okwiecone na wiosnę tylko wtedy obciąży się owocami, gdy nie będzie gwałtownych wichrów i burz. Każde zwierzę wynajduje najspokojniejsze miejsce dla złożenia jaj czy zrodzenia potomstwa, wszystko w całym świecie dąży do harmonii, do pokoju, do ciszy. Czy w cichy poranek zimowy, czy w letni wieczór, czy w obliczu gwiazd, czy wśród niebotycznych gór – wszędzie widzimy pokój skamieniały lub życionośny i słyszymy echa słów Jere­miasza: Ja myślę myśli pokoju (por. Jer 29, 11).

Pokój to warunek wielkich dzieł, pokój to kołyska natchnień artysty, w pokoju rozwija się twórczość i musi się ona żywić pokojem, jeśli ma wznosić ludzi do Boga. A więc i w wychowaniu pokój jest niezbędny.

Już przed urodzeniem dziecko wymaga pokoju matki. Stąd życie kobiety brzemiennej musi być uregu­lowane, wolne od wstrząsów fizycznych i moralnych, o co dbać musi i państwowe ustawodawstwo, i człon­kowie rodziny. Wyobraźni nie mogą niepokoić koszmarne obrazy ani żadne sensacje; kobieta ciężarna nie może przyjmować alkoholu ani używek.

Wśród pokus powinna się ona uspokajać wobec Boga i tam czerpać siły do harmonijnego życia w rodzi­nie. W pełnej pokoju ciszy, u stóp Najświętszego Sak­ramentu uspokaja się i prosi o pokój, jakiego świat dać nie może. Chwilę przyjścia na świat dziecka powinien otaczać spokój, gdyż wszelkie nerwowe wstrząsy matki grożą upośledzeniem umysłowym dziecka (przykłady znajdziemy w statystyce urodzin). Tak samo wymagają pokoju pierwsze tygodnie życia dziecka, które musi się dostosować do nowych warunków bytowania, a wszel­ki niepokój przekracza jego słabe siły. Z tych samych powodów krytykowane jest kołysanie i huśtanie dzieci, jako wprowadzające w organizm niepokój.

A jaki porządek i planowość panują w tym orga­nizmie, jak wszystko poddane jest tu nienaruszonym prawom, których najmniejsze pogwałcenie wprowadza chorobę, niedorozwój! Stąd wniosek, że i zewnętrzne życie dziecka musi być uregulowane i systematyczne, inaczej rozwinie się w nim nerwowość.

W jeszcze wyższym stopniu pokój i planowość po­trzebne są w rozwoju ducha. Na organizm duchowy hamująco działa każdy krzyk, stąd wszelkie gniewy nie powinny mieć miejsca w wychowaniu, zwłaszcza jeśli są niesłuszne. Wtedy głęboko zapadną w duszę dziecka i niełatwo pozbędzie się ono żalu do rodziców. Z takie­go urazu rodzi się ponure nastawienie do życia i natręt­ne pokusy przeciw dobroci Boga, którego dzieci zaw­sze pojmują na obraz swoich wychowawców. Jeśli chce­my, by dziecko nabrało zamiłowania do cnoty, pracuj­my ze spokojem, wolno; niepokój nie przyspieszy, a ra­czej opóźni osiągnięcie tego celu.

Przejdźmy do nauki. Czy dziecko wiele się nauczy, jeśli w klasie panuje niepokój, a w domu hałasy, kiedy odrabia ono lekcje? Każda wiadomość, jeśli ma się stać naszą własnością, musi być przez umysł przyswojona, jak pokarm strawiona, ale do tego potrzeba spokoju. Jeżeli dziecko nie ma w ciągu dnia chwili, w której zo­stanie w ciszy samo ze sobą, by się zastanowić nad tym, co usłyszało, to będzie półmędrkiem, jeśli nie człowie­kiem całkiem głupim, i nie będzie umiało wykorzystać swojej wiedzy w życiu.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.