Religia a pokój i radość

Ponieważ Bóg jest Najwyższym Pięknem, religia jest wielką mistrzynią piękna. Wpatrywanie się w pięk­no Bożej Dzieciny czy Jego Niepokalanej Matki, po­dziwianie blasków Taboru najszybciej zbliża do piękna. Pan Jezus był jego wcieleniem. Piękny był przy warsz­tacie ciesielskim; piękny, gdy na tle jeziora Genezaret uczył zasłuchane tłumy, biorąc porównania z pięknej ojczystej przyrody. Jakże zachwycający jest, gdy tuli dzieci; jak majestatyczny, gdy czyni cuda. Wpatrywa­nie się w Niego rzuci blask na nasze dusze, odbije się w całym zachowaniu.

Kościół Święty idąc za swym Założycielem wciąg­nął piękno do chwalenia Boga; jego świątynie zawsze były szczytem piękna, najwięksi artyści poświęcali się tworzeniu dzieł religijnych, które pobudzały do poboż­ności i uczyły dziejów świętych.

Ileż piękna było zawsze w nabożeństwach kościel­nych! Kwiaty i świece na ołtarzu, wspaniałe szaty litur­giczne, biel dzieci, rozegrane dzwony, organy ze swymi niebiańskimi tonami, kadzidło – wszystko to piękność, która nas przenosi do wiekuistego Piękna.

Matka, która chce utrzymać pokój i radość w do­mu i w duszach dzieci, często błaga Dawcę radości o ten dar nad dary i modli się często z Kościołem: Przystąpię do ołtarza i ofiaruję w Jego przybytku ofiarę radosną (Ps 26, 6). Tak, wiara nasza daje wiele radości, która tęczowymi blaskami ozdabia stromą ścieżkę życia. Inna jest radość dziecka, gdy z miłością składa rączki i szepcze: Aniele Boży…, inna, gdy ze łzami żalu przy­stępuje do trybunału pokuty, by otrzymać pokój i prze­baczenie, inna, gdy wśród śpiewu tłumów sypie kwiaty Ukrytemu Bogu. Rodzaj radości zmienia się też z ro­kiem kościelnym. Pełna dziecięcej wdzięczności jest radość płynąca ze żłóbka; poważna, nieziemska drga w wielkanocnych dzwonach; pełna siły ożywia Kościół w dzień Zielonych Świątek, kiedy śpiewamy:

O, Pocieszycielu Słodki gościu duszy Słodkie pokrzepienie, W pracy Tyś spoczynek, W skwarze Tyś ochłoda, W płaczu Tyś pociecha.

A jaka pociecha napełnia nasze serca zawsze, ile­kroć Kościół czci Najświętsze Serce! Ile radosnej uf­ności niesie dogmat Świętych Obcowania! Któż się nie cieszy w dzień Świętej Tereni, że ta dziecina od trze­ciego roku życia była wierna Bogu? Któż się nie raduje, że podobna nam Święta Felicyta zdobyła się na siłę, by patrzeć na śmierć swoich synów? Uśmiechnięte oblicze Świętego Jana Bosco przypomina, że aby się dostać do nieba trzeba uszczęśliwiać innych. A czy zdoła język ludzki wypowiedzieć radość, jaką nam daje nabożeń­stwo do Najświętszej Panny?

Trudno mówić o wszelkich odcieniach radości, jakich nam dostarcza liturgia katolicka; jedyny spo­sób, by to pojąć, to żyć jej duchem i dzieci w jej duchu wychowywać. Jeżeli pokoju i radości szukać będziemy w kościele, to domy nasze staną się dla dzieci na długie lata ostoją, ogniskami zapalającymi dokoła Bożą ra­dość, Boży pokój, Bożą miłość. A radości waszej nikt od was nie odejmie (J 16, 22).

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.