Wartość obowiązku

Najskuteczniejszym środkiem w urabianiu charak­teru jest obowiązek. Nic bardziej powszechnego niż on, bo jest udziałem każdego; nic trudniejszego, jeśli chce­my go spełnić w całej rozciągłości; nic wznioślejszego, jeśli się zważy ogrom ofiar, których wymaga; nic prost­szego nad tę powinność dnia codziennego. Najwspa­nialszym wianem, jakie rodzice mogą dać dzieciom, jest wykształcenie w nich poczucia obowiązku.

Obowiązek jest wykładnikiem Woli Bożej wzglę­dem każdego, na każdą chwilę. Świadomie i dobrowol­nie spełniony różni nas od istot niższych, wyrabia po­czucie odpowiedzialności. On też będzie kiedyś naszym sędzią, kiedy zdawać będziemy sprawę z całego życia i z wykorzystania czasu i talentów.

Są różne obowiązki zależnie od wieku, stanu, spo­łeczności, wyznania, narodowości, ale jeden jest zasad­niczy, ujęty przez mędrca w słowach: Age, quod agis. Co robisz, rób! Wszystko należy wykonywać dokład­nie, uczciwie, sumiennie: czy będzie to praca nakazana, czy dobrowolnie przyjęta; miła, czy wstrętna.

Pierwszym więc zadaniem matki będzie rozwinię­cie u dziecka sumienia, które poucza każdego o tym, co dobre, a co złe, po uczynku zaś osądza go i jest jak gwiazda kierująca naszymi myślami i czynami. Trzeba rozwijać jasny sąd, wyzwalać go spod przewagi wyob­raźni i uczuć, które mącą refleksję i sprawiedliwą ocenę. Należy wyrobić sumienie pewne, a to przez jasne przed­stawianie dzieciom, co złe, a co dobre, co nakazane, co doradzone, a co dozwolone. Sumienie jasne i pewne wy­rabiamy też sprawiedliwym osądem postępków dzie­ci i wielką prawdą w postępowaniu z nimi.

Na delikatny charakter sumienia dziecka wpłynie rozpatrywanie go przy pacierzu wieczornym. Z począt­ku matka służy dziecku pomocą; w miarę jak się ono rozwija, pozostawia mu samodzielność. Lekceważenie drobnych przewinień prowadzi do zatracenia delikat­ności sumienia, co odbija się niekorzystnie i w życiu społecznym, i w stosunku dziecka do Boga.

Dziecko należy poinformować o całej skali jego obowiązków względem siebie, rodziny, społeczności szkolnej, narodu, Kościoła, Boga. Następnie należy te obowiązki jasno określać, stopniowo stawiać zadania, stopniowo rozszerzać kręgi zainteresowań, wytwarzać pojęcia, które obowiązki są ważniejsze, a które mniej ważne, które szczytniejsze, które bezwzględnie koniecz­ne, a które względne. Przede wszystkim należy uświa­domić cel danego obowiązku i to, jaką pozycję zajmuje on wobec celu ostatecznego naszego życia.

 

Najważniejszy jest obowiązek względem Boga i obowiązek stanu. To on jest tym warsztatem, przy którym wyrabia się cały szereg cnót i sprawności, on też w wieku późniejszym decyduje o naszej użyteczno­ści społecznej i jest środkiem utrzymania. Szanowania tego obowiązku i spełniania go jak należy, najłatwiej nauczy się dziecko w rodzinie. To, czy w danym pań­stwie będzie więcej twórczych obywateli czy zbrod­niarzy, zależy od naszych rodzin i od tego, jak się one odnoszą do obowiązku.

Pierwszym obowiązkiem rodziców jest uczciwość małżeńska. Z tytułu swego posłannictwa muszą się oni troszczyć, żeby ich dzieciom było jak najlepiej, do tego zaś trzeba wierności i miłości małżeńskiej. Jakiekol­wiek niesnaski nie powinny dochodzić do świadomości dziecka, aby postaci rodziców otaczał szacunek. Tros­ka rodziców o chleb, ich spełnianie obowiązków zawo­dowych – to wszystko zostaje w pamięci dziecka i za­ciąży kiedyś na jego stosunku do matki i ojca.

Tu należy podkreślić ważność prac domowych. Ich monotonność sprawia, że matka niekiedy je lekce­waży, a często spycha na dalszy plan, większe znacze­nie przypisując pracy zawodowej, poza domem. Ma to na dzieci wpływ ujemny, bo nie wdraża ich do codzien­nego obowiązku, a ponadto uczy, że taki mało efek­towny obowiązek można z siebie zepchnąć.

To, co robi matka, ma robić dobrze, dokładnie, bo dziecko obserwuje ją bacznie i naśladuje. Dziecko ma być współtwórcą swego charakteru i przez ćwicze­nia trzeba je wdrażać do pracy. Pierwsze przetrzymanie krzyku dziecka i obojętne przejście nad jego kaprysem już jest ćwiczeniem. Wychowawca chcący wyrobić u dzieci obowiązkowość, rozumnie odmawia zachcian­kom lub rozumnie je spełnia, zawsze wiążąc to z jakimś wysiłkiem. Folgowanie instynktom nie rodzi tężyzny charakterów, raczej sprowadza młodzież na manowce.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.