Środki uspołeczniania

Najlepszym środkiem uspołeczniającym, jak już mówiliśmy, jest samo życie. Ponadto musimy wykorzy­stywać wszystkie zdobycze kultury. Podstawą każdej cnoty jest jasne uświadomienie sobie jej istoty, jej piękna, jej skutków. Do takiego jasnego przekonania doprowadzamy dzieci przez odpowiednie pogadanki, oparte na żywych przykładach tak aktualnych, jak his­torycznych. Książka, teatr, kino mogą odegrać wielką rolę.w uspołecznieniu, ale też w pogłębieniu instynktów antyspołecznych. Omawiając czyny bohatera, podno­simy jego uspołecznienie lub piętnujemy egoizm i nie­szlachetne środki, jeżeli takich używał dla najlepszych nawet celów.

Ażeby myśl, którą przekazujemy, odegrała jakąś rolę w życiu młodzieży, trzeba, by i sam wychowawca był w stosunku do młodzieży opanowany, by to był typ społeczny.

Człowiek społeczny, gdy wywalczył coś dla swej idei, powinien zaraz zająć się drugim człowiekiem; kto myśli tylko o swoim prawie, budzi w innym uraz i chęć samoobrony, wydobywa najniższe instynkty. Podob­nie dzieje się w czasie kłótni, niezgody: tak długo nie uzyskamy pokoju, jak długo nie znajdziemy w sobie winy. Do takiego nastawienia musimy doprowadzać dzieci. W młodzieży tkwią instynkty wojownicze. Wy­chowawca z jednej strony daje im ujście w sporcie i za­bawach, z drugiej strony sprowadza je na teren walki wewnętrznej, walki ze złem w otoczeniu. Oddzielajmy energie duchowe od niszczycielskiego szału właściwego zwierzętom. Równocześnie trzeba budzić pragnienia jednoczenia się z najwyższym ideałem pokoju i miłości, z Bogiem. Miłość jest bowiem jedynym właściwym na­rzędziem w stosunkach społecznych, a jej źródłem jest Bóg-Miłość.

A jak to przełożyć na język praktyczny?

  1. Nie lekceważmy małych usług i przepisów praw grzeczności. Miłość na codzień wyraża się w uczynno­ści i uprzejmości. Nauczmy z uśmiechem podchodzić do ludzi i dziękować za najmniejszą grzeczność.
  2. Dzieci nie powinny nigdy przerywać starszym; mają słuchać grzecznie, co tamci mówią, później zaś powinny zdobyć umiejętność, co, gdzie i komu powie­dzieć, w jakiej formie, by nie urazić, nie upokorzyć, nie obrazić. Nie pozwalajmy dzieciom mówić głośno tam, gdzie jest więcej osób, którym to może przeszkadzać. Sami nie dowcipkujmy na cudzy koszt, wtedy i u dzieci nie rozwinie się złośliwość języka.
  3. Do grzeczności należy nie chwalić siebie, a in­nych nie potępiać, nie wyśmiewać. Plotki, obmawianie i krytyka innych niekorzystnie wpływa na rozwój mi­łości i jest grzesznym przeciw niej wykroczeniem. Czy wystarczająco pamięta się o tym w rodzinach?
  4. Ważną zaletą społeczną jest punktualność, sza­nowanie cudzego czasu i cudzej pracy. Tego nabywa dziecko przez ciągłe ćwiczenie i odpowiedni przykład. Z punktualnością związana jest umiejętność dotrzymy­wania słowa. Łamiąc zobowiązania poświęcamy cudze prawo naszemu ja. Niestety jest to bardzo pospolita wada, która podkopuje ufność w społeczeństwie.
  5. Do wyrobienia nastawienia społecznego przy­czynia się gościnność, staropolska cnota, która w dzi­siejszych czasach pomału zanika. Dzieci często słyszą narzekania na gości i nicowanie każdego, kto odwie­dza. To wyrabia wrogą postawę; zapominamy, że gość w dom – Bóg w dom.
  6. Stosunek do ludzi musi się oprzeć na szacunku, zwłaszcza gdy idzie o osoby starsze. Tymczasem przy­jął się zwyczaj, który uczy dziecko stawać na jednym poziomie ze starszymi. Nie jest to dobra metoda: pro­wadzi do lekceważenia rodziców i starszych. Dziecko powinno ustąpić im miejsca, pomóc na ulicy czy w in­nej sytuacji – tego wymaga od niego miłość bliźniego.
  7. Trzeba wyrabiać wyrozumiałość dla cudzych wad. Toteż gdy dziecko przyjdzie ze skargą na innych, nie należy jej przyjmować, a raczej wykazać dobre strony oskarżonej osoby.
  8. Jeden z najważniejszych obowiązków to szacu­nek dla pracy bliźniego, nieutrudnianie jej, co dzieci robią tak często, czy to z bezmyślności, czy z przekory. Nie chcemy pomyśleć, ile wysiłków ludzkich kosztuje najmniejszy z przedmiotów codziennego użytku; ile łez i trudu wymaga sukienka dziecka, którą ono tak łatwo plami; ile się trzeba było natrudzić, by dać talerz zupy, którą dziecko z grymasem odtrąca. Stąd pomoc w pra­cy domowej nauczy tego szacunku prędzej i lepiej niż wszelkie teorie.
  9. Z zagadnieniem pracy łączy się sprawa oszczęd­ności. Dzieci lubią zbierać, więc bardzo łatwo nauczyć je oszczędzania i odkładania pieniędzy. Ale oszczędzać mają nie tylko pieniądze, ale i zeszyty, ubranie, książki i tym podobne przedmioty, które mogą się jeszcze bar­dzo przydać innym. Zapobiegając bezmyślnemu nisz­czeniu przedmiotów codziennego użytku, trzeba się tylko wystrzegać nawyków skąpstwa i chciwości.
  10.  Aby tych wad uniknąć, trzeba rozwijać ducha ofiary. Już posłuszeństwo jest ofiarą, ale jest jeszcze cały szereg innych okazji, które wyrabiają ofiarność. I tak usłużenie innym; nieprzeszkadzanie w pracy czy odpoczynku rodzicom, kolegom, starszym; opanowa­nie gniewu, by innych nie urazić; opanowanie smutku, by nie psuć pogodnego nastroju; odmówienie sobie sło­dyczy; podzielenie się tym, co się posiada – czy to nie są okazje do ofiar? Ofiarności uczą też wspólne zabawy i wspólna praca, pomaganie biednym i chorym.

Życie społeczne z jednej strony wyrabia ofiarność i cały szereg cnót społecznych, z drugiej strony niesie niebezpieczeństwo zabicia indywidualności, samodziel­ności, zwłaszcza u jednostek biernych z natury. Dlate­go trzeba cenić u dzieci wszelkie poczynania samodziel­ne, choćby to nam przeszkadzało, uczyć wyzwalać sąd spod wpływu uczucia i tyranii grupy (zwłaszcza kole­gów), rozwijać odwagę w głoszeniu i bronieniu swoich przekonań. Jako że dziecko najbardziej boi się ośmie­szenia, nie wyśmiewajmy jego wypowiedzi, jego pytań, jego prób poetyckich itp. Błędów i upadków nie wyszy­dzajmy, wyrabiajmy natomiast odwagę w przeciwsta­wianiu się przeciwnikom i szanujmy młodzieńczy en­tuzjazm.

Nie ma życia społecznego bez należytej organiza­cji; tam gdzie jest chaos, bezrząd, zanika i duch spo­łecznej miłości, a podstawą dobrej organizacji grupy jest ład i porządek w duszach jednostek, podporząd­kowanie potrzeb zmysłowych duchowi, zachceń egoistycznych dobru ogólnemu. Wszyscy za jednego, jeden za wszystkich – oto hasło życia społecznego.

11. Najważniejszym czynnikiem wyrobienia miło­ści i jej promieniowania jest modlitwa za innych, mod­litwa wspólna, która wszystkich jednoczy u stóp ołta­rza. Taka jest modlitwa Kościoła, Msza Święta i nie­szpory, zwłaszcza, gdy wszyscy chóralnie śpiewają i ra­zem zanoszą modły do Dawcy miłości za przyczyną Matki Pięknej Miłości. W śpiewie i modlitwie wspólnej wszyscy dają z siebie wszystko, żeby jeden ton, jedno błaganie uderzało o tron Najwyższego. Praca społecz­na musi się oprzeć na sercu, a ono w modlitwie uszla­chetnia się od tego Serca, które bije na ołtarzu.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.