Apostolstwo

Najwspanialszym kwiatem miłości Boga i bliźnie­go jest apostolstwo. Być apostołem to wielki zaszczyt i trud, wielka odpowiedzialność. Na apostołów wybrał nas Bóg w chwili Chrztu Świętego, a w Bierzmowaniu pasował nas na szerzycieli prawdy Chrystusowej. Dzię­ki tym Sakramentom mamy w sobie coś kapłańskiego, jesteśmy odpowiedzialni za dusze bliźnich, musimy za nich wraz z Chrystusem składać ustawiczne ofiary. Codziennie w Ojcze nasz błagamy: Przyjdź Królestwo Twoje, rozrost zaś tego Królestwa zależy od każdego z nas.

Pierwszym warunkiem apostolstwa jest stan łaski, bo tylko łaska daje miłość. Drugim warunkiem jest gruntowna znajomość naszej wiary, pogłębimy ją zaś przez książki i kazania, organizowanie kółek wiedzy religijnej. Następnie apostolstwo nasze musi być opar­te o Kościół, o proboszcza, bo stanowimy jeden orga­nizm, Ciało Mistyczne Chrystusa. Wobec szerzących się w świecie sekt heretyckich, nie możemy sami decydować, czego i jak uczyć.

 

Są cztery rodzaje apostolstwa: apostolstwo mod­litwy, cierpienia, przykładu i słowa. Nie powinno być takiej troski w parafii, gminie, kraju, której byśmy nie przedstawiali Bogu w modlitwie. Już najmniejsze dzieci mogą brać udział w tym apostolstwie.

Obok tego jest dla każdego dostępne apostolstwo cierpienia, tak duchowego jak fizycznego. Pogodnym znoszeniem naszych krzyży możemy wiele dusz pociąg­nąć do Boga. Kiedy zrozumiemy, jaka jest wartość cierpienia w dziele apostolstwa, nie będą nam ciążyć starzy ani kalecy w rodzinie, nie wpadniemy też w bez­nadziejną rozpacz, jeśli Bóg nas samych dotknie cho­robą i kalectwem.

Trudniejsze jest apostolstwo dobrego przykładu, bo wymaga ustawicznego czuwania, a jednak jak bar­dzo ono dziś potrzebne, zwłaszcza w miejscach pracy! Pamiętajmy, że każdy nasz grzech osobisty jest krzyw­dą społeczeństwa, za winy jednych – pokutują drudzy. Do takiego apostolstwa przykładu zachęcajmy dzieci. Przedwojenne koła Krucjaty Eucharystycznej mogły­by wiele powiedzieć na ten temat, w czasie wojny zaś mieliśmy rozrzewniające przykłady tego apostolstwa wśród najmłodszych. Trzeba dzieciom wcześnie uświa­damiać, że zdadzą kiedyś rachunek ze swych talentów, i że zdadzą też rachunek za dusze, które mogły swoim przykładem pociągnąć do Boga, a pociągnęły do złego. A ileż razy dziecko jest apostołem we własnej rodzinie, namawia do modlitwy, odwodzi od wódki, zbuntowa­nego ojca prowadzi do spowiedzi. Trzeba tylko często im mówić o małych apostołach, o misjach, które cze­kają pomocy, o nieszczęściu dusz bezbożnych.

Apostolstwo słowa jest bardzo trudne, gdy chodzi o prawdy wiary, bo trzeba je bardzo dobrze znać, ale może być apostolstwo radości, utrzymywanie wszyst­kich w pogodzie ducha, walka z pesymizmem i bezna­dziejnością. Do tego młodzież najbardziej jest powoła­na, bo żyjąc radością i entuzjazmem, łatwo udziela ich innym. .

Kobieta jest najlepszym apostołem w środowisku rodziny i parafii i bardzo powinien jej leżeć na sercu rozwój społeczności Chrystusowej. Niech więc modli się o powołania kapłańskie i powołania te wychowuje. Zapewne, że sama iskra powołania musi być rzucona w duszę przez Ducha Świętego, ale rozdmuchuje tę iskrę czysta atmosfera domu i praca nad duszą dziecka. Trzeba wcześnie oddać dziecko pod kierunek kapłana, który odpowiednio pokieruje tym wielkim skarbem, jakim jest powołanie kapłańskie. Wszystkie trudy mat­ki poniesione w tym kierunku sowicie opłaci chwila, w której jej syn złoży Najświętszą Ofiarę. Wszystkie dusze, które kiedyś pociągnie do Boga, błogosławić będą po wieki matkę kapłana. Czy to zlekceważymy?

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.