Jak się zdobywa cnoty

Bóg jest miłością i świętością, dochodzimy zatem do Niego przez miłość i świętość. Świętość zaś streszcza się w pełnieniu cnót.

Cnotę zdobywamy przez świadome i celowe po­wtarzanie aktów danej cnoty. Musimy zdobyć spraw­ność, abyśmy te akty spełniali łatwo, zawsze i z pewną przyjemnością. Praca nad cnotami trwa całe życie. Przez częste powtarzanie akty cnót stają się coraz łatwiejsze i doskonalsze.

Ważnym momentem w praktyce cnót jest motyw. Gdy chodzi o cnoty nadprzyrodzone, może nim być tylko miłość Boża: ona pokona największe trudności i opromieni działanie człowieka niebiańską radością.

Choć każda cnota jest inna, to sposób ich zdoby­wania jest zawsze bardzo podobny. Pierwsza rzecz to chcieć cnoty i widzieć w sobie jej brak, a w każdym razie jej wielką niedoskonałość. Zadowolenie z siebie i przekonanie, że się daną cnotę posiada, uniemożliwia proszenie o nią, a cnotę się nie tylko wypracowuje: cnotę trzeba wymodlić. To drugi punkt taktyki chrześ­cijańskiej: świadomość, że bez pomocy Boga cnoty nad­przyrodzonej nie zdobędziemy, a o taką pomoc trzeba prosić. Z tej świadomości płynie ufność w pomoc dob­rego Boga, wytrwałość w niezrażaniu się niepowodze­niami, wyrozumiałość i męstwo. W cierpliwości waszej posiądziecie dusze wasze (Łk 21, 19). Konieczne jest li­czenie się z zaniedbaniami w tej pracy, robienie odpo­wiednich postanowień, zapoznawanie się z bohaterami danej cnoty. Taktyki tej matka musi się trzymać wzglę­dem siebie i względem dzieci, ucząc jej powierzone so­bie duszyczki.

Właściwa cnota może stać się w pełni udziałem tylko ludzi dorosłych, a to dlatego, że musi ona przejść przez próby życia, i że wymaga samodzielnego sądu i samodzielnej, zdecydowanej woli. Małe dziecko nie umie jeszcze używać rozumu, do lat czternastu może się zobowiązać na niedługą metę, dopiero potem staje się zdolne do świadomych aktów woli wytrwale dążącej do tego samego celu. Ponieważ jednak w cnocie chrześcijańskiej odgrywa rolę moc nadprzyrodzona, więc już i małe, niewinne dziecko może się zdobyć na heroiczne akty tej czy innej cnoty, o czym nam mówią żywoty Świętych i akta Męczenników.

 

Już od najmłodszych lat trzeba w dziecku wyra­biać przekonanie, że stanem normalnym chrześcijani­na jest cnota, a grzech jest czymś nienormalnym. My tymczasem za wiele mówimy o grzechach, tylko z nich rozliczamy się przed spowiedzią, a przecież trzeba się też rozliczać i z zaniedbania w cnocie, z opuszczenia dobrego, z poniewierania miłością. W dzisiejszych cza­sach, gdy wszyscy odwołują się do młodzieży, przypi­sując jej wielkie możliwości i wydobywając z niej roz­maite energie, niech i matka-chrześcijanka w ten sam ton uderzy i za Augustynem powtórzy: Tylu mogło się przezwyciężyć, a ty byś nie mógł? Tak! Wszystko możesz w Tym, który cię umacnia – niech powtarza za Pawłem. Przesuwajmy przed oczyma dziecka wzory i ideały, by i ono zapragnęło sięgnąć po wieniec cnót.

Nie żądajmy jednak od razu zbyt wiele: niech wy­chowanek zawsze ćwiczy się w jednej cnocie, a już przez samo to rosnąć będzie i w innych. Niech tylko wciąż nad tym pracuje, bo zaniedbanie w tej dziedzinie wy­twarza wady, różne zgubne nawyki i nałogi.

Każdy z nas ma liczne wady, do których skłonno­ści nosimy w swojej naturze. Każdy ma też jednak tak zwaną wadę główną, która doprowadza go do upadku najczęściej. Może to być chciwość, zmysłowość, pycha, lenistwo itp. Matka pilnie obserwuje dziecko, żeby poznać źródło jego upadków i pomóc mu w poznaniu tej wady głównej. Musi się o to niejeden raz modlić, bo są natury tak zarozumiałe, że potrafią ukryć wady, albo tak zwane ?ciche wody”, na pozór niewinne, działające w ukryciu. Trzeba dziecko obserwować przy modlit­wie, pracy, jedzeniu, w obcowaniu wzajemnym, przede wszystkim przy zabawie, bo tam jest ono najbardziej sobą. Z wady głównej przede wszystkim trzeba oskar­żać się na spowiedzi i mówić, w jaki sposób się ją zwal­cza. Nie wolno lekceważyć jej objawów, bo choć one jeszcze grzechem nie są, to do grzechu prowadzą.

Najbezpieczniejszą drogą do Boga, i najłatwiejszą, jest naśladowanie Chrystusa Pana, a do tego potrzeba rozwoju cnót Boskich: wiary, nadziei i miłości.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.