Tuż po urodzeniu

Narodziny to najbardziej doniosła przemiana, jaka może nas spotkać w życiu, ustępująca miejsca jedynie niezwykłemu feno­menowi poczęcia. Gdy płuca niemowlęcia zaczynają pobierać tlen z powietrza i wydalać doń dwutlenek węgla, krew krążąca w jego żyłach naraz zmienia swą trasę. Krew, jaką otrzymują teraz płu­ca, służy procesowi oddychania, nie zaś, jak dotąd, jedynie wzro­stowi i odżywianiu tkanek. Ustaje dopływ krwi z łożyska. Gdy przestaje płynąć bogata w odżywczy osad rzeka, która, poprzez pępowinę, docierała do organizmu dziecka, wątroba zaczyna oczekiwać pożywienia od jelit. Budzi się układ trawienny, z piersi matki niemowlę pobiera płyn, tzw. siarę, który osłania wrażliwy żołądek i zwiększa odporność organizmu na infekcje. Oprócz oddychania i ochrony przed zakażeniem, noworodek odczuwa je­szcze jedną fizyczną potrzebę: potrzebę ciepła. Dla delikatnego metabolizmu oziębienie ciała może być bardzo groźne w skut­kach. Opuszczając miękkie, zawsze jednakowo ciepłe wnętrze matczynego ciała, dziecko czuje gwałtowny spadek temperatury i żałośnie płacze. Jeszcze wewnątrz macicy niemowlę ćwiczyło oddychanie, ssanie, połykanie, wydalanie kału i moczu. Zaraz po urodzeniu zyskuje nową umiejętność: zwracania uwagi rodziców na swe potrzeby. Nie są one jedynie natury fizycznej ? niemow­lę jest przecież istotą ludzką. Choć potrzeby fizyczne mają pod­stawowe znaczenie, w miarę ich zaspokajania pojawiają się inne, trudniejsze do nazwania i odmienne u każdego dziecka. Jedne chcą, by je tulić, przemawiać do nich i dotykać je. Inne od razu rozglądają się za piersią. Niektóre ostro protestują przed włoże­niem do ciepłej kąpieli, inne zaś przeciągają się i ziewają przy dotknięciu wody, jakby chciały powiedzieć: ?O tym właśnie ma­rzyłem!”

Dawniej zachwyty młodych rodziców brzmiały mniej więcej tak: ?Ach, ma brwi zupełnie jak moja siostra, a nos jak u twojego ojca. Czyż nie jest rozkoszna? Popatrz na te paluszki, na te ma­lusieńkie paznokietki!” Po czym całowali dziecko, płakali, wpa­trywali się w nie w milczeniu lub tulili się do siebie. Dziś, niejed­nokrotnie, zamiast tego wszystkiego, oznajmiają poważnie: ?przerabialiśmy Lamaze’a”, albo: ?chodziło nam o zupełnie naturalny poród”, a także: ?ma 10 punktów Apgar, teraz chcemy stosować Le Boyera i więź”.

Po zmechanizowaniu porodu obciążono go z kolei żargonem psychologicznym. Zupełnie niepotrzebnie. Narodziny to sprawa intymna, a pierwsze chwile rodzicielstwa należą do najczulszych w naszym życiu. Zawierzcie swemu instynktowi ? wyrzućcie ?metody” i etykiety. Wasze odczucia najlepiej pomogą w zaspo­kojeniu potrzeb dziecka. Liczą się przede wszystkim wasze włas­ne, autentyczne reakcje.

Na ogół potrzeba ochrony matki i dziecka nie stanowi przeszkody w ich spotkaniu. Lecz jeśli stanie się inaczej, nie trać z oczu właściwego porządku rzeczy. Gdy trzeba odśluzować za­blokowane drogi oddechowe, tlen ma pierwszeństwo przed tule­niem czy karmieniem. Jeżeli jakieś poważne komplikacje sprawią, że wasze pierwsze spotkanie jeszcze bardziej odsunie się w cza­sie, oznacza to jedynie utratę kilku pięknych chwil. Lecz i w tym wypadku człowiek potrafi się przystosować i prędko nadrobi za­ległości.

Gdy mówi się do noworodka, jego oczy zdają się szukać źródła głosu. Gdy dziecko natrafi nań, nie jest jeszcze w stanie skoncentrować wzroku. Patrzy więc, odwraca oczy, znów spoglą­da (niemowlętom, podobnie jak dorosłym, potrzebny jest bliski kontakt). Choć nie wszystkie dzieci w tym samym stopniu po­trzebują noszenia i przytulania, wszystkie noworodki pragną przebywać w ramionach matki. Nie lubią jednak uczucia, że gro­zi im upadek i z reguły nie potrafią utrzymać główki w górze. A zatem, gdy trzymasz dziecko na rękach, unikaj nagłych ru­chów i podpieraj główkę w linii pleców. Pozwól, by niemowlę opierało się na tobie, w przeciwnym bowiem razie jego ciało bę­dzie się giąć i garbić.

 

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.